taranek

Lokowanie produktu w poezji

„Wino marki Wino pite dla rozgrzewki” – Mariusz Grzebalski

Niedawno natrafiłem w sieci na artykuł o lokowaniu produktu w powieści. Autor zauważa, że książki rozchodzą się w milionowych egzemplarzach, więc stanowią dobrą powierzchnię reklamową. Twórcy zgrabnie wplatają produkty w narrację, a później liczą hajsy ze sprzedaży książek i za reklamę. A to bohater używa takiego laptopa, a to jeździ takim samochodem, a to „Diabeł ubiera się u Prady”, a to jada w takiej knajpie, a to pije taką gorzałę. Wspomniany autor wspomnianego artykułu twierdzi, że w skandynawskich kryminałach w każdym domu są meble z Ikei, otóż nie tylko – poeta Przemysław Witkowski w swoim debiucie książkowym „Preparaty” pisze: „komody z ikei kradły zawartość” (a mieszkanie urządzone ma nieźle). Nie wiem również jak sprawy stoją w polskiej powieści, bo (i tutaj sobie wyjdę z szafy) nie czytam powieści, wcale. Czytam za to, i to dużo, poezji. Postanowiłem zatem sprawdzić za co palą poeci (a nie od dziś wiadomo, że „poeta pali za miliony”).

Dagmara Sumara na „Dancingu” pali czerwone Marlboro: „gaszę czerwone marlboro/klub wibruje ktoś tańczy”. Nie wiem czy była to paczka w twardym, czy miękkim opakowaniu. Zresztą w tym tomiku dużo się pali, „palę tutaj, gdziekolwiek”. Marlboro Man bierze macha i macha teraz z chmurki dymu.

Dym lubi alkohol, alkohol lubi dym. Poezję najlepiej czyta się w wygodnym fotelu, z nastrojową muzyką w tle i lampką wina w dłoni. Wie o tym doskonale Marta Podgórnik, która pisze „upiłam się dwoma i pół butelkami merlota/wybierając przyszłość przy stingu i violetcie villas”. Gdyby chcieć ułożyć slogan reklamowy Merlota, mógłby on brzmieć tak: „Wybieram przyszłość. Wybieram Merlota. Marta Podgórnik”.

Jeśli jesteśmy już przy reklamie nie sposób nie wspomnieć o wierszach z „Reklamy” Jana Kapeli. Produkt jest tutaj lokowany gęsto. Opel, Tesco, Empik, Toyota, Allegro, Coca-Cola. Napój z liści koki pojawia się również w tekstach lirycznych Adama Grzelca „(bo nieraz w ciszy żaru, za miastem, koc i coca-cola/parę zdań o dziewczynach i najszczerszy uśmiech)” (tekst pochodzi z arkusza „Lego Neurotix”) i Ninnete Nerval „tamtej zimy pierwszy raz śnieg wyprzedził/reklamę Coca-Coli”, która to fraza kupiona została w „Kalifornijskim Supermarkecie”.

Szczególne miejsce w tekstach poetyckich zarezerwowane jest dla marki BMW, niestety popularne Bi eM Dablju traktowane jest pejoratywnie. „Chlać, brać, dawać ciała tymczasowemu fagasowi/na tylnym siedzeniu beemki – nowa definicja szczęścia” (według Mariusza Grzebalskiego). Fagasem być może jest „(syn Sebastian, znany/organom bezrobotny z BMW, i córka/Andżelika)” z wiersza Jacka Dehnela. Jeśli tak, to Jamie i Cersei mogliby przybić im piąteczkę. W tym miejscu chciałbym wspomnieć o kolejnej marce samochodów, której poświęcony został cały tomik. Mowa o naszych, swojskich „Dwóch Fiatach” Justyny Bargielskiej.

Jeśli marki, produktu nie ma w Google to nie istnieje. Sam Google również jest lokowany w poezji, jak choćby u Szymona Słomczyńskiego: „zapytam Google’a: cierpliwie, o wszystko”, a jeśli już to w wyszukiwarce należy wpisać hasło jak „spacje spacje spacje/zimne jak Firefox oddane jak Opera” (Kamil Brewiński), aby na ekranie komputera „stanęły wieże niedostępnych/zamków: Volkswagen, Sony, T.P.S.A….” (Roman Bromboszcz).

Jakiś czas temu ukazał się tomik Rafała Różewicza „Product Placement”. Nie czytałem, nie wiem jakie marki promuje, nie wiem za co poeta dostał hajs. No właśnie, jak żyć, za co poeta dostał hajs? Hm?